» Blog » Gracz wybiera kostium
28-01-2008 16:34

Gracz wybiera kostium

W działach: RPG, felietony, pasja i hobby | Odsłony: 15

Gracz wybiera kostium
Udawanie swojego bohatera i podejmowanie decyzji na podstawie wczuwania się w jego osobowość jest jedną z charakterystycznych cech RPG, niezależnie od wyjątków i gustów osobistych. Na temat odgrywania, czy "wczucia się" w postać założono setki wątków i postów, chyba nawet więcej, niż odwiecznemu problemowi miłośników zabaw fabularnych, jakim jest realistyczne odwzorowanie odnoszonych ran w boju, klasyfikacja pancerzy i broni ;)

Popularne RPG mają element odgrywania. Niezależnie jaki system weźmiemy, jest w nim miejsce na odgrywanie. I większość naszych sesji polega w mniejszym lub większym stopniu na odgrywaniu. To nieodzowny składnik, jeden z rudymentów gier fabularnych. Zatem kto siada do RPG mniej lub bardziej oczekuje odgrywania. To ważne stwierdzenie, bo na nim opiera się dalsza analiza.

Gdy gracz siada do nowego systemu, poza przejrzeniem obrazków nie wie o nim nic. Kompletnie nic. Świat stanowi dla niego wielką niewiadomą, jeszcze większą mechanika. Same białe plamy. Wszystko jest obce, Mistrz Gry próbuje coś wyjaśnić, ale mało kto to spamięta. Lecz mamy bastion, koło ratunkowe, Tradycję, do której zawsze możemy się odnieść. Odgrywanie.

Ile razy złapałem się, że kolega tłumaczył ogólnie jakieś zasady, a wszyscy ochoczo wchodziliśmy w grę, opierając się głównie na odgrywaniu. Wystarczyło dowiedzieć się, że masz się zachowywać jak przeciętny wiking, czy popkulturowy straszny inkwizytor, a reszta była z górki. I zauważyliśmy, że tym, którzy wkładają więcej serca w odgrywanie jest znacznie prościej. Nawet przy zupełnej nieznajomości zasad.

Nie trzeba być aktorem, by udawać. Jako dzieciaki bezustannie bawiliśmy się wcielając w role, Stąd wysilenie się na odgrywanie (nie mówię profesjonalne, ale choćby powiedzieć zdanie ustami swego bohatera) stanowi znacznie mniejszy wysiłek niż zapoznanie się ze światem lub przyswojenie zasad. Osoba, która dobrze się czuje w odgrywaniu postaci - a z uwagi na uwarunkowania kulturowe, takich ludzi jest znacznie więcej niż antyodgrywaczy lub osób, które szybciej przyswajają mechanikę - łatwo znajduje się w każdym RPG. Zabawa z nią zazwyczaj sprawia więcej radochy całej drużynie, bo całość jest bardziej fabularna, sceny są łatwiejsze do wyobrażenia na sposób filmowy. Prościej jest też znaleźć nową osobę do gry, gdy będzie ona świadkiem zabawy z elementami odgrywania, niż obserwatorem gry pozbawionej tego elementu, z naciskiem na mechanikę. Elementy odgrywania zrozumie każdy nieerpegowiec, gdy tymczasem obserwując rozgrywkę bazująca na mechanice, sukces w przekonaniu takiej osoby do RPG znacznie się obniży. Pierwsza sesja z dobrym odgrywaczem zazwyczaj jest znacznie lepsza niż pierwsza sesja z osobą, która stawia na mechanikę. A system podoba nam się na tyle, na ile wynieśliśmy wrażeń z pierwszej sesji.

Lubię odgrywać. Lubię jak na sesji łączymy odgrywanie z mechaniką, jak wyzyskujemy system by pomagał nam odgrywać, a jednocześnie nie kładł nacisku że wszystko zależy tylko od odgrywania lub tylko od mechaniki. Ale prowadząc po raz pierwszy grupie dobrych odgrywaczy (i starych wyjadaczy) zdumiałem się, że nie poświęcili oni nawet jednej minuty na wcześniejsze poznanie systemu, pomimo moich wcześniejszych próśb (a był to Hell on Earth). Bo po co tracić czas na opisy i mechanikę? Skoro dobrze odgrywamy damy rade wszędzie. Zauważyłem, ze podobne podejście rodzi pewne niebezpieczeństwa i umacnia stereotypy (mocno funkcjonujące wśród niektórych moich graczy). Odgrywanie zależy od nas - cała reszta od Mistrza Gry. I w taki banalny sposób, role społeczne i odpowiedzialność zostaje uregulowana stereotypem.

Dobrzy odgrywacze, ci którzy pracują nad oddychaniem przeponą i ciągle starają się mimiką ucha wyrażać zazdrość, często nie czują potrzeby zgłębiania mechaniki, albo traktują ją całkowicie drugorzędnie. Bo gdy siadają do nowego systemu, to parytetem są krótkie informacje pozwalające odgrywać, a o mechanice pamięta zazwyczaj MG. I ciągnąć się może to latami, gdyż graczom po prostu nie chce się zagłębiać w mechanikę. Bo po co? Zamiast nauczyć się mechaniki w jakiś system - przydatny tylko w nim, lepiej poznać nową sztuczkę udawania, która przyda się we wszystkich RPG, w które gramy i w które zagramy w przyszłości. Osoby takie przesiadają się na system, automatycznie przyjmują streszczenie świata, model odgrywania i tyle im trzeba do zabawy. I oceniają system z punktu widzenia, jak dobrze im się na sesji odgrywało postać. A każdy system, który w jakiś sposób ograniczał odgrywanie, był synonimem Szatana.

Odgrywanie to bastion gracza, złota źrenica wolności. Gracze lubią odgrywać i zabieranie im odgrywania w RPG to rzucenie przekleństwa, o nazwie "planszówka". Gracze RPG podświadomie mają wpisaną przewagę dobrej zabawy dzięki zaangażowanemu udawaniu bohatera nad zabawę poprzez znajomość zasad, świata i wykorzystywaniu ich w praktyce. Nie potrzebują i nie pragną do dobrej zabawy dodatkowych reguł i mechaniki, szczegółowo opisanego świata.

Dla przeciętnego gracza podstawowym i głównym narzędziem zasad każdego systemu RPG jest odgrywanie. Gracz wybiera kostium.
1
Notka polecana przez: kaduceusz
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
0
Owszem odgrywanie faktycznie jest w mniejszym lub większym stopniu podstawą dla każdego i bardzo ułatwia wejście w świat z marszu. Ale nie zgodzę się z tezą iż gracze uwielbiający odgrywać będą skłonni do nieinteresowania się mechaniką czy opisem świata. Po trosze pisałem o tym, że mimo ja osobiście uwielbiam odgrywać, to kreacja postaci jest dla mnie w wielu momentach mniej ważna od mechaniki. Bo osobowość postaci i kostium mogę wybrać w 10 minut, zaś dopasowanie mechaniki do mojej postaci zajmie mi długie miesiące. I z wielką radochą będę tą mechanikę do siebie dopasowywał (rozwijając postać i wykupując odpowiednie dla mnie perki). Odgrywanie to jedno, ale ubicie sobie fundamentów pod postać w obrębie mechaniki to drugie. Tak samo poznanie świata. Owszem na początek nie muszę znać całej historii świata, ale z czasem, jest mi ona potrzebna do lepszego odgrywania. Co to za odgrywanie jeśli nie dysponuje odpowiednio obszerną wiedzą na temat świata w którym umiejscawiam moją postać? To będzie powielanie schematów z poprzednich sesji. Dopiero po poznaniu dogłębnym świata i mechaniki mogę tak naprawdę wybrać taki kostium jaki będzie mi odpowiadał.
28-01-2008 17:04
Furiath
   
Ocena:
0
O wiele większy ciężar jest w tym wpisie, na graczy którzy zmieniają system. To jak gracze traktują odgrywanie waśnie bardzo wyraźnie widać na ich przykładzie.

Oczywiście, że grając długo w dany system chcąc nie chcąc poznajesz go lepiej - trzeba być skrajnym faszystą, by zupełnie odrzucać i gardzić mechaniką (tak samo skrajnym ideologiem nazwałbym kogoś, kto całkowicie odrzuca odgrywanie).

Przeciętny entuzjasta odgrywania po prostu uważa mechanikę za drugorzedną i tnie, zmienia i dopasowuje ją bez litości do potrzeb odgrywania.
28-01-2008 17:17
Qball
   
Ocena:
0
Sporo racji masz Furiath.
Ale nie znaczy to że gracze stawiający na odgrywanie automatycznie dyskryminują mechanikę. Moi gracze - mimo wszystko turlacze - często bawią się w odgrywanie.

Mógłbym powiedzieć nawet to w ten sposób: nie znając systemu - odgrywają, kiedy już zapoznają się bliżej z realiami świata systemu/settingu zaczynają kombinować mechanicznie i ewoluują w turlaczy. Odgrywanie jest dla niektórych z nich środkiem do przekształcenia swojej znikomej wiedzy, w miarę rozwoju i poznawania otoczki fabularnej, w wiedzę na temat kombosów umiejętności, dopasowywania luźnych kostiumów mechanicznych swoich postaci i zmiany rzeczonych na ciaśniejsze uniformy, wykorzystywania narzędzi w sposób optymalny.

Jeśli sprawia im to frajdę i nie narusza w żaden sposób frajdy z rozgrywki innych graczy, nie widzę w tym nic zdrożnego. Tak samo jak nie widzę żadnych konkretnych minusów w całkowitym odrzuceniu odgrywania lub kwestii mechanicznych, pod warunkiem że cała grająca ekipa uważa takie podejście za dobre, akceptuje je i sprawia każdemu z nich z osobna tak samo dużo przyjemności.
28-01-2008 18:27
Gruszczy
   
Ocena:
0
Ja mam co najmniej jednego gracza, dla którego odgrywanie jest najważniejsze, ale potrzebuje dość dokładnie znać i czuć świat, by ową postać odgrywać. Gra już dość długo i jest w tym naprawdę niezły, a mimo to dalej ma to zahamowanie. Gdy graliśmy w Maga, nie wystarczyło mu stwierdzenie "gramy współczesnymi magami". Potrzebował umiejscowienia postaci w świecie, wiedzy o tym, jak funkcjonują w społeczeństwie i czym tak naprawdę się zajmują.

Jeśli przykłada się dużą wagę do tego, by odgrywanie wiarygodne (a nie tylko hmm rozrywkowe? nie do końca o to mi chodzi, brak mi dobrego dla entertaining), to wiadomość o świecie jest potrzebna. Gracz może usłyszeć "grasz inkwizytorem" i od razu to poczuć, odgrywać groźnego klechę, szukać herezji. Jednak bez dobre umiejscowienia, nie wykorzysta wszystkich subtelności. Bo granie Inkwizytorem w WFRP to odrobinę co innego niż w Monastyrze i jeszcze odrobinę innego niż w Requiem. A mimo to wszędzie podstawowy archetyp będzie pasował.

Wszystko zależy od tego, jakie się ma preferencje. Jeśli gracz chce się dobrze bawić, to pewnie mu to starczy. Jeśli jednak interesuje go właściwe odgrywanie, to będzie potrzebował czegoś więcej. Dlatego bym nie generalizował.
28-01-2008 18:45
KRed
   
Ocena:
0
Dlatego uwielbiam mechaniki, w ktorych musisz znać tyle zasad na ile masz ochotę. Mam na myśli coś w rodzaju trójstopniowej Q10, w której można wybrać skomplikowanie stosowanych reguł. Ideałem jest gdy każdy gracz w grupie może wybrać iloma regułami chce się obarczać, oraz gdy to nie wpływa drastycznie na optymalizację postaci.

Dlatego też lubię gry, które mają dla graczy skróty wszystkich podstawowych wiadomości o świecie na dwóch stronach :)

Ostatnio wolę dawać graczom czego chcą, niż próbować ich zmieniać.
28-01-2008 18:48
Furiath
    Qball
Ocena:
0
dokładnie o to mi chodziło. Gdy gracze nie wiedza o systemie - odgrywają.

Chociaż bardziej mnie interesowało to - dlaczego gracze chcą grać w system, ale nie zapoznają sie z nim - tutaj jest właśnie sięgnięcie po odgrywanie, by sprawdzić, czy te pierwsze sesje wyjdą (opierające się na odgrywaniu) i czy warto się nim interesować dalej.

Absolutnie blog to nie zarzut, że gracze, którzy odgrywają olewają mechanikę. Gracze zazwyczaj odgrywają + stopniowo poznają mechanikę = coraz więcej odgrywają i jednocześnie turlają.

Samo odgrywanie kosztem mechaniki jest znamienne dla graczy, którzy bezwzględnie preferują odgrywanie.

Re Paskud - u mnie jest podobnie jeśli chodzi o twoje "ostatnio" ;) Wolę dawać co chcą + jakąś nowinkę, niż namawiać na coś, na co spoglądają z dużą rezerwą bądź nawet niechętnie.
28-01-2008 18:55
Alkioneus
   
Ocena:
0
Hehe, za starych czasów, to gracze moi mieli MG, który zajmował się odgrywaniem wszystkiego do tego stopnia, że miałem przybocznego Gracza, co musiał pamiętać o mechanice.
Dobry wpis.
29-01-2008 00:00
Drachu
   
Ocena:
0
Dobry felieton. I prawdziwy - zwłaszcza te uwagi dotyczące początkowego zastępowania mechaniki odgrywaniem.
Lubię Twoje felietony.
31-01-2008 11:47

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.